Sędzia Jarosław Wyrembak - jak pisze "Onet" - domaga się od Julii Przyłębskiej zwołania Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, na którym miałaby się wytłumaczyć ze swoich rządów. Ponieważ szefowa Trybunału tego nie zrobiła, profesor napisał pismo, do wiadomości wszystkich sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w którym wzywa ją do dymisji.

Jego pierwszym zarzutem jest wstrzymanie wniosku o zbadanie zgodności ustawy antyaborcyjnej z konstytucją - wysłała go w 2017 grupa posłów PiS. Sprawa była jednak odkładana przez prezes TK i nie została rozpatrzona w poprzedniej kadencji Sejmu. To oznacza, że wniosek trafił do kosza. Dlatego też sędzia Wyrembak uważa, że takie działanie "może być oceniane jako forma aktywności politycznej, z nadużyciem uprawnień przysługujących z tytułu sprawowania funkcji Prezesa Trybunału Konstytucyjnego".

Do tego prawnik mówi, że Przyłębska manipuluje składami orzekającymi. Twierdzi bowiem, że miał być w grupie sędziów zajmujących się legalnością KRS, jednak po tym, jak zapowiedział, że złoży zdanie odrębne do wyroku, został usunięty z listy. "Za bezwzględnie niedopuszczalne uznaję ustanawianie zakazu zgłaszania zdań odrębnych do wyroku w jakiejkolwiek sprawie" - pisze w liście. Zarzuca też prezes TK, że dobiera takie terminy obrad, by niektóry sędziowie nie mogli brać w nich udziału. Oskarża ją także o namawianie sędziów "do umarzania jak największej liczby postępowań - dla poprawiania statystyk Trybunału".

Dlatego też Wyrembak twierdzi, że Polska powinna mieć Trybunał "wolny od praktyk stosowanych przez Panią Prezes”. Apeluje też do sędziów o poparcie uchwały, wzywającej Julię Przyłębską do dymisji. 

Jarosłąw Wyrembak to były członek PiS< wca i doktor prawa. Do TK trafił w 2017, wybrany głosami Zjednoczonej Prawicy. Jest kolejnym prawnikiem, który trafił do TK za poprzedniej kadencji rządów PiS, który pokłócił się z prezes TK. Wcześniej na wojenną ścieżkę weszli z nią Piotr Pszczółkowski i Mariusz Muszyński - pisze "Onet".