W opublikowanym w poniedziałek wywiadzie Schetyna powiedział, że dla niego wybór Tuska na szefa EPL oznacza trudności przed wyborami prezydenckimi w Polsce, gdyż Tusk był po stronie opozycji najważniejszym potencjalnym kandydatem. Jednocześnie podkreślił, że wybór Tuska na tak ważne stanowisko świadczy o silnej pozycji Platformy w EPL. Bycie w pierwszej linii EPL to dobra inwestycja - ocenił.

Schetyna odniósł się również do kwestii dalszego członkostwa w EPL rządzącego na Węgrzech Fideszu i ocenił, że zależy ono wyłącznie od tego węgierskiego ugrupowania. Przyszłość Fideszu w partii ludowej leży wyłącznie w jego własnych rękach. Musi zdecydować, czy chce pozostać w takiej chrześcijańsko-demokratycznej społeczności. Pod przewodnictwem (Donalda) Tuska lub bez - oświadczył Schetyna w rozmowie przeprowadzonej z Valaszonline.hu w środę 20 listopada, po wyborze Tuska na szefa EPL na kongresie tej partii w Zagrzebiu.

Schetyna wyraził przy tym przekonanie, że Fideszowi łatwiej będzie ustalić formy współpracy z Tuskiem jako szefem EPL, gdyż od wielu lat utrzymywał on kontakty z premierem Węgier Viktorem Orbanem. Zapytany, czy podczas obrad w Zagrzebiu brakowało mu Fideszu, odparł: Brakowało mi dawniejszego Fideszu. Dodał, że chodzi mu o lata 90. czy o okres, gdy w Polsce u władzy była PO, ale także o czasy mniej odległe, np. 2015 r. Ale patrząc na ich (tj. Fideszu - PAP) ostatnie cztery lata, trudno powiedzieć, że dziś mi Fideszu brakuje - oznajmił.

Przyznał, że jest tak zarówno dlatego, że Fidesz się zmienił, jak też ze względu na to, iż utrzymuje dobre stosunki z Prawem i Sprawiedliwością. Zmienili się, a poza tym współpracują z antydemokratyczną partią. To dla mnie nie do przyjęcia. Mieliśmy normalne stosunki z Fideszem: na przykład zapytano kiedyś (szefa dyplomacji węgierskiej) Petera Szijjarto, czy jest mu bliżej do PiS czy do nas, a on z uwagi na nasze bliskie kontakty wskazał na nas. Obawiam się, że dziś powiedziałby co innego - zaznaczył Schetyna.

Pytany, czy Fidesz należałoby wykluczyć z EPL, Schetyna podkreślił, że PO była zwolenniczką funkcjonowania Fideszu w tym ugrupowaniu. Jak zapewnił, politycy PO tłumaczyli przedstawicielom państw zachodnich, że Fidesz to w EPL specyficzni patrioci. Nie było łatwo, ale zawierzyliśmy Fideszowi. Zobaczymy, dokąd prowadzi jego droga - powiedział.

W wywiadzie nawiązano do wypowiedzi Tuska z kongresu EPL w Zagrzebiu: (…) nie poświęcimy wartości takich jak swobody obywatelskie, praworządność i przyzwoitość w życiu publicznym na ołtarzu bezpieczeństwa i porządku, ponieważ po prostu nie ma takiej potrzeby, ponieważ to się nawzajem nie wyklucza. Jeśli ktoś nie może tego zaakceptować, de facto stawia się poza naszą rodziną. Według Schetyny było to słowa dotyczące Fideszu. "Muszą rozpocząć dialog, a Fidesz musi pokazać, że członkostwo w partii ludowej jest dla niego ważne" – powiedział.

Premier Orban ostrzegł w ostatni piątek, że Fidesz może wystąpić z EPL, jeśli nie zostanie zatrzymany skręt tej grupy ku lewicy. Zaczął się skręt w kierunku lewicy. Pytanie, czy nowe kierownictwo będzie potrafiło go zatrzymać. Jeśli to się uda, czeka nas wspólna przyszłość, ale jeśli nie, to będziemy musieli zbudować nową wspólnotę polityczną - oznajmił.

Jako ważne uznał, by polska opozycja współpracowała ze sobą. Jak ocenił, gdyby opozycyjna koalicja sprzed wyborów do Parlamentu Europejskiego się nie rozpadła, wygrałaby wybory parlamentarne, gdyż trzy bloki, które ją tworzyły, zdobyły w Sejmie o milion głosów więcej niż PiS. Na uwagę, że podobne argumenty wysuwa opozycja węgierska, a w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2018 r. Fidesz zdobył 2/3 głosów, Schetyna odparł: Właśnie to, właśnie węgierską lekcję wskazuję polskiej opozycji. Codziennie powtarzam: +jeśli będziemy współpracować, wygramy+. Wyraził też nadzieję, że przed drugą turą wyborów prezydenckich uda się opozycji zjednoczyć. Te wybory są do wygrania – powiedział.

Według niego PiS zapłaci za swą nieodpowiedzialną politykę, ale przyciągnięcie wyborców tej partii do obozu opozycyjnego będzie trudne. Jednym z powodów jest Kościół katolicki, który jest bardzo propisowski, zwłaszcza na prowincji. My mamy dobre wyniki w miastach (…), ale wieś jest problematyczna. Właśnie dlatego, że Kościół jest tam bardzo aktywny - powiedział. Dodał, że w związku z tym zadaniem PO jest prowadzenie aktywniejszej polityki na prowincji i kierowanie tam oferty do kobiet i ludzi młodych.

Zapytany, czy zastanawia się czasem nad rezygnacją z kierowania PO, odparł: Nie. Gdybym teraz zrezygnował i wrócił do Wrocławia, dając kolegom do zrozumienia, że +to teraz wasz problem+, byłoby to z mojej strony niedopuszczalne.