Trzy domy, pięć mieszkań, masa gotówki na kontach - ujawnione dziś w oświadczeniach majątkowych członków rządu Tuska bogactwo ministra finansów razi posłów PiS. "Bogaty biednego nie zrozumie, a syty głodnego" - komentuje Tadeusz Cymański. Członek sejmowej komisji spraw społecznych obawia się, że taki krezus jak Jan Rostowski nie zrozumie, jak to jest, gdy człowiek traci pracę i brakuje do pierwszego.
"Prawda jest taka, że swój swojego lepiej rozumie" - komentuje Cymański i dodaje, że ma obawy, iż nowy minister finansów, człowiek bardzo zamożny, będzie "właśnie takim człowiekiem", nierozumiejącym problemów ludzi biednych.
Poseł PiS przypomina przy tym słowa Donalda Tuska, który powiedział, że "da bogatym, ile trzeba, a biednym, ile można". "Czekam na przyszłość, co tak naprawdę będzie to oznaczać" - mówi Cymański.
Poseł PiS podkreśla też, że minister Rostowski był jednym z ostatnich, którzy opublikowali swoje oświadczenie majątkowe. "Albo nie był w stanie się doliczyć, ile ma, albo się krępował" - szuka wyjaśnień Tadeusz Cymański.
Ma on także nadzieję, że nowy szef resortu finansów powie Polakom, jak to zrobić, by zdobyć takie bogactwo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|