"Poziom waszej nieprzyzwoitości jest horrendalny. Zniszczyliście tę kobietę" - krzyczał, gestykulując w kierunku ław PiS-u, Kutz. "Żadnej afery węglowej nie ma. To wasz pomysł na utrzymanie władzy" - emocjonował się. Według niego, śmierć Blidy nie ma nic wspólnego z tzw. aferą węglową. A właśnie PiS chciało, żeby komisja śledcza zajęła się nie tylko okolicznościami śmierci byłej minister, ale także korupcją na Śląsku. Sejm ten wniosek jednak odrzucił.

Za powołaniem komisji śledczej było 281 posłów, przeciw tylko pięciu. Aż 140 parlamentarzystów - głównie z PiS - wstrzymało się od głosu.

Wcześniej salę zelektryzowało wystąpienie Beaty Kempy z PiS, ostatnio najczęściej występującej w sprawie przyszłej komisji śledczej. Porównała się właśnie do Barbary Blidy. "Jestem tak samo naciskana i osaczana jak ona" - mówiła. "Ale ja się nie poddam" - zapowiedziała.

Po tej serii wystąpień na mównicę wdarł się Jarosław Kaczyński. "Ja wiem, że się mnie boicie" - odpowiedział na próby zawrócenia go na miejsce. I zły na Bronisława Komorowskiego za to, że ten nie przerwał Kutzowi, skrytykował marszałka. "Pan prowadzi to posiedzenie w sposób skandaliczny. Pan się nie nadaje do pełnienia tej funkcji" - ocenił.

"Dziękuję uprzejmie" - skwitował tylko marszałek Komorowski. I na wniosek PiS ogłosił przerwę w obradach.

Tymczasem katowicka Prokuratura Okręgowa skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie afery węglowej. Aktem objęte są cztery osoby - byli szefowie Rudzkiej i Nadwiślańskiej Spółki Węglowej oskarżeni o korupcję - podał IAR.