Premier dostał raport we wtorek wieczorem. Jak powiedziała Julia Pitera, w dokumencie są informacje dotyczące naruszenia prawa i nieprawidłowości. "Nie w samych działaniach służb, ale w wewnętrznym funkcjonowaniu" - wyjaśniła, nie podając szczegółów. "Pan premier musi się z nim zapoznać sam".

"Tam nie ma tezy, tam jest tylko opis stanu rzeczy" - powiedziała Pitera i dodała, że "rysuje się obraz niedobry". Przyznała, że wiele zawartych w raporcie informacji było wcześniej nagłaśnianych przez media. "Suma tej wiedzy, poparta wiedzą, której w prasie nie było, daje obraz niepokojący. Nie jakichś nieprawidłowości wynikających z chaosu, tylko przeciwnie" - dodała.

Raport ma dwie części. Do jednej z nich dołączony jest aneks. Liczy około czterdziestu stron. Julia Pitera nie wykluczyła, że raport będzie uzupełniony.

Pitera poinformowała, że do dzisiaj nie otrzymała informacji od CBA, o które zwróciła się dzień przed konferencją szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Powiedział on wówczas, że nikt się do niego nie zwrócił o jakiekolwiek informacje, dotyczące pracy jego urzędu. Przygotowując raport, Pitera musiała więc korzystać ze "źródeł pośrednich".

Premier pod koniec listopada zapowiedział, że jego spotkanie z Mariuszem Kamińskim odbędzie się dopiero po przedstawieniu przez Piterę "szybkiego i skrótowego raportu", dotyczącego oceny pracy CBA. Tusk mówił, że oczekuje od Pitery "wniosków o charakterze personalnym", a swoje zaufanie do szefa CBA nazwał ograniczonym.