Dziennik Gazeta Prawana logo

MON chciał awansować znajomego Tuska?

29 kwietnia 2008, 11:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lech Kaczyński
Lech Kaczyński/Inne
Dlaczego prezydent nie awansował wskazanych przez resort obrony oficerów? Bo - według "Wprost" - szef MON Bogdan Klich, przygotowując listę kandydatów na generałów, korzystał z klucza towarzyskiego. Na liście znalazł się np. szef sekretariatu ministra obrony i wojskowy, który grywa z Tuskiem w tenisa. Premier dementuje te rewelacje.

"Nie może być tak, że (szef sekretariatu ministra obrony, płk Artur Kołosowski) ma zostać generałem tylko dlatego, że jest najbliższym współpracownikiem Bogdana Klicha. Prezydent nie będzie uczestniczył w przyznawaniu gwiazdek po znajomości" - mówi informator "Wprost" w Kancelarii Prezydenta.

Według tygodnika, Lech Kaczyński obawia się, że kandydatów z klucza towarzyskiego jest więcej. "Jest tam na przykład oficer, który świetnie zna się z Donaldem Tuskiem. Podobno regularnie grywa z nim w tenisa. Nie można kierować się takimi kryteriami przy promocji generalskiej" - twierdzi informator "Wprost".

Tymczasem premier Donald Tusk zdecydowanie zaprzecza tym rewelacjom. "To absurdalne i niedorzeczne" - skomentował premier. "Jeśli miała być to jakaś prowokacja ze strony tygodnika <Wprost>", to została nieudolnie przygotowana. Bo wszyscy wiedzą, że ja nie gram w tenisa" - dodał Tusk.

"Dostaliśmy 15 nazwisk. Lech Kaczyński po opinii BBN wybrał z nich trzy" - tłumaczy z kolei Patrycja Hryniewicz z Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Na pytanie RMF, czemu tylko trzy, odpowiada, że pozostałe kandydatury "prawdopodobnie mu nie odpowiadają".

I zaraz dodaje, że prezydent ma prawo decydować o tym, którzy z kandydatów na generałów otrzymają nominację.

RMF sugeruje, że prezydent nie chce awansować na generałów oficerów, którzy siedzą tylko zza biurkami i nie mają doświadczenia na polu walki.

"Jeżeli prezydent rzeczywiście zablokuje dwanaście nominacji generalskich, to po raz kolejny udowodnimy, że źle się rozmawia na szczytach polskiej polityki" - komentuje spór wicepremier Grzegorz Schetyna.

Tymczasem szef resortu obrony Bogdan Klich ma już kolejny problem. Żołnierze protestują w odwecie za jego wypowiedź, że ""wojsku należy przykręcić śrubę".

Dlatego - jak donosi RMF - podwładni masowo będą wysyłać ministrowi śrubki. Chcą w ten sposób uświadomić Klichowi, że głównymi problemami w wojsku są biurokracja i brak sprzętu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj