- – oświadczył Gowin w środę w TVN24.
Na pytanie, czy podobnie zrobiłby, jeżeli chodzi o Marcina Szumowskiego, brata ministra zdrowia, szef Porozumienia odparł, że nie jest od tego, żeby wystawiać certyfikaty moralności osobom, których nie zna.
- – podkreślił Gowin.
Ale – jak zaznaczył – to do CBA, do prokuratury, a potem być może do sądu należy rozstrzygnięcie "po pierwsze, czy doszło do złamania prawa, a po drugie, jeżeli tak, tom kto jest za to odpowiedzialny, urzędnicy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju czy ktoś inny".
Szef Porozumienia zapewnił też, że minister zdrowia Łukasz Szumowski nie miał nic wspólnego z przyznawaniem grantów przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. -– podkreślił Gowin.
"Gazeta Wyborcza" napisała niedawno, że przy przyznawaniu grantów firmom związanym z rodziną Szumowskich mogło dojść do korupcji. W kwietniu 2016 r. ówczesny wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin zawiadomił o tym CBA. Pół roku później powierzył Łukaszowi Szumowskiemu stanowisko wiceministra w swym resorcie.
Pod koniec maja "Gazeta Wyborcza" napisała w artykule "Biznesowa ośmiornica braci Szumowskich", że Łukasz Szumowski i jego brat Marcin Szumowski "stworzyli sieć powiązań". Gazeta wskazywała, że spółka OncoArendi, której prezesem jest od początku Marcin Szumowski, a udziały w niej – przez inne firmy – ma żona Łukasza Szumowskiego, dostała ok. 300 mln zł dotacji z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które podlega Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego.