O rekonstrukcji rządu w połowie lipca na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia mówił szef PiS Jarosław Kaczyński. Zapowiedział wówczas, że "na pewno będą zmiany personalne", dodał jednak, że "nie chodzi o premiera". – wyjaśnił.
W miniony piątek w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej zebrało się kierownictwo partii, a jednym z tematów były właśnie zmiany w rządzie. Szef klubu PiS, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki dzień wcześniej w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że zmniejszona ma być liczba resortów, a każdemu z koalicjantów PiS miałby przypaść tylko jeden resort. Obecnie każdy z koalicjantów ma pod sobą po dwa ministerstwa. Propozycja zmian nie zyskała jednak uznania wśród polityków Solidarnej Polski, ani Porozumienia.
Kwestia obsady rządu przez ugrupowania wchodzące w skład Zjednoczonej Prawicy znajduje się w zawartej pomiędzy nimi umowie koalicyjnej. Jak wynika z informacji PAP negocjacje w sprawie nowej umowy właśnie ruszyły.
- wyjawił w rozmowie z PAP jeden z polityków z kierownictwa PiS.
Nowa umowa - zdaniem polityków, z którymi rozmawiała PAP - najprawdopodobniej będzie obowiązywać co najmniej do 2023 r., może nawet do roku 2025.
- zaznaczył polityk z otoczenia prezesa PiS.
Premier Mateusz Morawiecki po zakończeniu piątkowego spotkania kierownictwa PiS odnosząc się na antenie Polsat News do kwestii rekonstrukcji rządu zadeklarował, że jego celem jest, "żeby ten rząd po pewnej rekonstrukcji – jak głęboka ona będzie, tego jeszcze nie zadecydowaliśmy – był dynamiczny, żeby procesy decyzyjne przebiegały szybko, żeby procesy inwestycyjne mogły być łatwiejsze, bo na tym nam bardzo zależy". - zaznaczył.
Morawiecki pytany, czy zostanie zredukowana liczba ministerstw powiedział: .
Macierewicz o umowie koalicyjnej: Podstawowe kwestie są już ustalone
Macierewicz pytany we wtorek w Polskim Radiu 24 o negocjacje zapowiedział, że "ta sprawa zostanie rozstrzygnięta i przekazana opinii publicznej po wakacjach". - mówił.
ocenił Macierewicz.
W umowie koalicyjnej zawarta jest m.in. kwestia tego, ile ministerstw miałoby przypaść koalicjantom PiS.