W "Newsweeku" Donald Tusk przestrzega jednocześnie przed przyjęciem przez Polskę podczas szczytu roli "harcownika", prezentującego najostrzejsze antyrosyjskie stanowisko.

Reklama

"Nie dopuścimy do sytuacji, w której Polska ze wszystkich krajów Unii będzie miała najgorsze relacje z Rosją. I w tym radykalizmie pozostanie osamotniona. To byłby dramatyczny błąd" - przekonuje premier.

"Słyszałem wypowiedź jednego z prezydenckich urzędników, że Polska nie może być mediatorem, że musi być stroną w tym konflikcie. Bardziej niemądrej wypowiedzi nie da się sformułować" - ocenił Donald Tusk w rozmowie z "Newsweekiem".

W poniedziałkowym szczycie w Brukseli uczestniczyć będą szef rządu i prezydent Lech Kaczyński. W weekend politycyodbyli szereg rozmów z przywódcami europejskimi. Obaj rozmawiali między innymi z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, prezydent konsultował się z prezydentem Ukrainy Wiktorem Juszczenką, a premier - z szefową ukraińskiego rządu Julią Tymoszenko.

Szef MSZ Radosław Sikorski rozmawiał między innymi z ministrami spraw zagranicznych Grupy Wyszehradzkiej, szefami dyplomacji państw bałtyckich oraz Rumunii i Bułgarii.

Główne elementy polskiego stanowiska na szczyt to: pomoc humanitarna dla Gruzji, udział Unii Europejskiej w jej odbudowie, powołanie pod egidą wspólnoty międzynarodowych sił pokojowych (z ewentualnym udziałem Polski), podjęcie działań na rzecz zawarcia umowy stowarzyszeniowej UE-Gruzja oraz liberalizacja "reżimu wizowego" dla Gruzinów.