W czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. W uzasadnieniu wskazano, że życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno ono być chronione przez ustawodawcę.
- napisał Woś po ogłoszeniu wyroku na Twitterze.
- oświadczył z kolei minister, członek Rady Ministrów Michał Wójcik.
Poseł Krzysztof Bosak (Konfederacja) ocenił, że zapadł jedyny możliwy wyrok zgodny z konstytucją. - stwierdził na Twitterze.
Zdecydowanie krytyczne zdanie wyrażali jednak inni politycy opozycji.
- napisał szef PO Borys Budka.
Wicemarszałek Sejm Małgorzata Kidawa-Błońska (KO) oceniła, że "dzisiejszy wyrok upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego oznacza piekło kobiet". - napisał wicemarszałek Sejmu.
Szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski stwierdził, że "22 października 2020 skończyły się w Polsce prawa kobiet". - napisał Gawkowski.
Prezydent Warszawy, wiceszef PO Rafał Trzaskowski ocenił, że wyrok TK pokazał "niebywały cynizm tej władzy". - napisał na Twitterze Trzaskowski.
Tomasz Siemoniak (KO) stwierdził, że "wyłączną odpowiedzialność za >orzeczenie> <Trybunału Konstytucyjnego< ponosi prezes PiS Jarosław Kaczyński". - napisał Siemoniak.
Sławomir Neumann (KO) dodał, że PiS "nie radzi sobie z pandemią, za chwilę dla chorych zabraknie łóżek, respiratorów, kadry do obsługi i leczenia, a oni rozniecają kolejną wojnę aborcyjną". - napisał Neumann.
Wyrok TK zapadł w pełnym składzie. Zdania odrębne złożyli sędziowie Piotr Pszczółkowski oraz Leon Kieres.
"Art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (...) jest niezgodny z art. 38 w związku z art. 30 w związku z art. 31 ust. 3 konstytucji" - głosi sentencja wyroku odczytana przez prezes TK Julię Przyłębską.
Wniosek grupy posłów dotyczący tzw. aborcji eugenicznej po raz pierwszy trafił do Trybunału Konstytucyjnego już trzy lata temu. Ze względu na zakończenie kadencji parlamentu uległ on jednak dyskontynuacji. Po raz kolejny wniosek trafił do TK w 2019 r. - złożyła go grupa 119 posłów PiS, PSL-Kukiz'15 oraz Konfederacji.
We wniosku zaskarżono przepis, który stanowi, że aborcja jest dopuszczalna, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, a także przepis doprecyzowujący tę regulację. Mowa w nim o tym, że w takich przypadkach przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej.
Obowiązująca od 1993 r. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwala na dokonanie aborcji w trzech przypadkach. Jednym z nich jest właśnie duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu; pozostałe to sytuacja, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.