W podziale na elektoraty największym poparciem inicjatywa prezydenta cieszy się wśród wyborców PiS (54 proc.), choć dość spora grupa (37 proc.) jest przeciwnego zdania, a niemal co 10. sympatyk partii nie ma wyrobionego zdania. Najzagorzalszymi przeciwnikami oferty „prezydenckiego kompromisu” są wyborcy Koalicji Obywatelskiej (KO) ‒ aż 79 proc. To o 8 pkt proc. więcej niż w przypadku zwolenników Lewicy (71 proc. jej wyborców nie popiera projektu). Podzieleni są wyborcy Konfederacji i PSL-Kukiz’15. Spośród tych pierwszych projekt Andrzeja Dudy popiera 43 proc. (57 proc. jest przeciw), a w elektoracie ludowców 39 proc. (nie popiera 59 proc.).
Projekt prezydenta nie znalazł poklasku także wśród zwolenników zaostrzenia prawa aborcyjnego, zadowolonych z ostatniego orzeczenia TK.oświadczyła Kaja Godek w mediach społecznościowych. Od propozycji Andrzeja Dudy dystansuje się także instytut Ordo Iuris (więcej w wywiadzie z jego prezesem Jerzym Kwaśniewskim na s. A4). Problemem dla strony sporu określanej mianem pro-life jest to, że prezydencki projekt idzie w kierunku liberalizacji tego, co wynika wprost z orzeczenia TK. ‒ Większość Polek i Polaków popierało rozwiązania prawne zawarte w ustawie z 7 stycznia 1993 r. Nowelizacja prezydencka przewiduje wprowadzenie możliwości przerwania ciąży w przypadku wystąpienia u dziecka wad letalnych ‒ wskazuje prezydencki minister Paweł Mucha.
Zdaniem byłego prezesa TK prof. Andrzeja Zolla inicjatywa prezydencka jest krokiem w dobrą stronę, choć o tydzień spóźnionym. Więcej prof. Zoll mówi o tym w wywiadzie, który ukaże się w jutrzejszym numerze w dodatku Prawnik.
Jednak opozycja nie widzi dziś szans dla poparcia prezydenckiej ustawy. ‒ mówi Jan Grabiec z KO.
ocenia z kolei Miłosz Motyka, rzecznik ludowców. Lewica też jest przeciw. podkreśla szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski. Ugrupowanie zapowiedziało zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy liberalizującym prawo aborcyjne.
Osoba z rządu krytykuje postawę opozycji. kwituje. Jej zdaniem nie jest przesądzone, że ustawa, po wyjściu z Sejmu, zostałaby „zmiażdżona” w Senacie, w którym sytuację kontroluje opozycja. ‒wskazuje nasz rozmówca z rządu, dodając, że ostatnio niespodziewanie upadła w Senacie uchwała o ograniczaniu praw człowieka w Polsce.
Nie wiadomo, kiedy Sejm zajmie się prezydenckim projektem nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Ze strony sejmowej wynika, że wciąż czeka na nadanie mu numeru druku sejmowego. Projekt przewiduje, że aborcja byłaby możliwa w przypadku, gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne”.
Na dziś premier wystosował zaproszenie do opozycji na negocjacje dotyczące rozwiązania problemu, jaki powstał po orzeczeniu TK. Z naszych wczorajszych rozmów wynika, że odzewu nie będzie. ‒‒ zapowiada Jan Grabiec z PO, wskazując jednocześnie, że prezes PiS Jarosław Kaczyński sam wybrał ścieżkę eskalacji napięcia. ‒ ‒ dodaje Grabiec. Lewica zamierza postawić warunki udziału w spotkaniu, choć nie chce zdradzić jakie. Podobne nastawienie jest wśród ludowców. ‒ mówi Miłosz Motyka z PSL. Jego ugrupowanie wyszło z dwoma pomysłami ‒ wpisania dotychczasowego „kompromisu aborcyjnego” do konstytucji lub przeprowadzenia wiążącego referendum.
Wyraźnie widać, że po orzeczeniu TK notowania PiS zaliczyły potężne tąpnięcie. Jak wskazują badania United Surveys dla DGP i RMF FM, PiS może liczyć na 31 proc. głosów, podczas gdy miesiąc temu było to aż o 10 pkt proc. więcej. Nieco wzrosły notowania KO, ale największym beneficjentem kryzysu wokół trybunału jest Szymon Hołownia ‒ jego Polska 2050 może liczyć na prawie 15 proc. poparcia. To 5 pkt proc. więcej niż we wrześniu. ‒mówi politolog Antoni Dudek. Nie wzrosły natomiast notowania Lewicy, nieco spadło poparcie dla Konfederacji, a PSL wciąż walczy o przekroczenie progu wyborczego.