Były premier Kazimierz Marcinkiewicz w obszernym wywiadzie mówi m.in. o tym, że wiele ataków na niego inspirowanych było przez polityków PiS. Z PiS i nie tylko. Naprawdę ponad tym wszystkim stoi kasa. Nie wymienię ich nazwisk, ale znam ich. Tych, którzy rozdmuchiwali plotki, inicjowali różne teksty na mój temat" - mówi Marcinkiewicz. I dodaje też, że są wśród niech także jego przyjaciele.
, bo jak sam mówi, "to jest praca dla emerytów, a nie dla tak aktywnych ludzi jak ja". Były premier uważa, że w europarlamencie zanudziłby się na śmierć.
Marcinkiewicz zdradza także, że nigdy nie dostał od Tuska propozycji objęcia stanowiska premiera, gdyby szef PO został prezydentem. Na pytanie jaki jest Donald Tusk, Marcinkiewicz odpowiada: To przegrana w wyborach prezydenckich zmieniła go z leniucha w pracusia".
Dodaje jednak, że z niektórymi decyzjami gospodarczymi rząd za bardzo zwleka i dlatego były premiera namawiał Tuska do szybszych i śmielszych decyzji. Marcinkiewicz mówi, że po atakach na jego osobę, przestał kontaktować się z rządem, bo nie chciał mu zaszkodzić. zwłaszcza wtedy kiedy grają ich ulubione zespoły piłkarskie.
. Jego zdaniem takie "przewietrzenie" ekipy rządowej powinno odbywać się przynajmniej raz w roku i, że premier robi błąd tak nie czyniąc.
Były premier w rozmowie z "Polską" twierdzi także, że w okresie rządów PiS . O Jarosłowie Kaczyńskim Marcinkiewicz mówi tak: "on wybierał metody do rządzenia, niejako z innej epoki. Wierzył, że ma jedyną receptę na zbudowanie prawdziwej, czystej, silnej Polski. I że ten cel uświęca wszystkie środki".
. "Kolejni politycy odchodzą, uciekają z może jeszcze nie tonącego, ale od dawna dziurawego statku do europarlamentu po pieniądze. Gdyby nie sprawne zabiegi PR, bo PiS ma najlepszych spin doktorów, ta partia miałby 10 proc. żelaznego elektoratu" - uważa były premier. I dodaje, że czuje się zdradzony przez braci Kaczyńskich.
"Wiem, że to nigdy już nie powinno się powtórzyć, żeby spokrewnione osoby pełniły ważne funkcje w państwie. Dla państwa demokratycznego jest to strasznie niezdrowe. Bo czasem braterskie powiązania biorą górę nad racją stanu. I tak się działo w Polsce" - twierdzi Kazimierz Marcinkiewicz.
Ujawnia on także w wywiadzie kulisy słynnego już występu w TVN, kiedy przed wejściem na wizję, jego nowa partnerka pokazywała do kamery nowe kozaczki. "W tym studio w Londynie byłem ze 20 razy. Wiem, kiedy następuje połączenie z Polską. Tym razem telewizja zamówiła włączenie nagrania przed połączeniem z Polską, totalnie bez naszej świadomości rejestrowano naszą prywatną rozmowę. Rozumiem, że ta telewizja ma problemy finansowe i chce się podreperować także moim kosztem i dlatego standardy ma w głębokim poważaniu. To są moje zawody".