Nikt mnie nie zatrzymał, bo ja stałem. Wracałem z wakacji w Chorwacji z dziećmi, jechaliśmy już kolejną godzinę. Dzieci czuły się źle. Obiecałem córce, że zatrzymam się na pierwszej stacji, bo ona chciała do toalety. Ale wpadliśmy w korek i staliśmy w nim, dlatego w końcu zjechałem na pas awaryjny i cofnąłem kilkadziesiąt metrów na wysepkę bezpieczeństwa. Po chwili podjechał samochód służb technicznych i poinformował mnie, że stojąc tu, łamię prawo. A to jest niebezpieczne, nie wolno cofać nawet pasem technicznym. Miał rację, przyznałem to. Ten pan powiedział, że dzwoni na policję, bo on sam nie miał prawa mnie zatrzymać. Uznałem jednak, że należy poczekać na policję, a nie odjeżdżać. Choć miałem prawo pojechać. Czekaliśmy pewnie z godzinę.
>>> Kto cofał na autostradzie? Nitras z PO
Wiem, popełniłem wykroczenie. Nie stworzyłem jednak jakiegoś szczególnego zagrożenia. To była zresztą jednopasmowa jezdnia i pobocze. Samochody poruszały się tam, w korku bardzo wolno.
Policjant poprosił o dokumenty. Dałem co powinienem.
Nie, ja wyjaśniłem i przeprosiłem. Poodaliśmy sobie ręce i tyle. Całe zdarzenie tak wyglądało.
Miałem prawo jazdy i dowód rejestracyjny.
czytaj dalej
Biorę ze sobą na wszelki wypadek paszport dyplomatyczny.
Powiedziałem policjantowi, żeby zrobił, to co uważa za stosowne. Żeby wykonywał swoje czynności i tyle.
Mógł.
Płaciłem w Polsce kilka mandatów i policjanci wiedzieli, że jestem posłem. Tym razem policjant mnie nie ukarał, bo nie widział zdarzenia. Przecież oni nawet nie wiedzieli, że jestem
europosłem. W paszporcie nie jest to napisane.
Popełniłem wykroczenie. Żałuję incydentu.
Sławomir Nitras, europoseł PO, członek zarządu partii