Wybór szefa Komisji Europejskiej, sekretarza generalnego Rady Europy, traktat lizboński i przygotowania do objęcia prezydencji w 2011 r. - . Polska chce mieć liczący się głos w UE. Dlatego planuje także osobne spotkania z kluczowymi politykami unijnymi.
>>>Niemcy gotowi poprzeć Cimoszewicza
Najbliższy sprawdzian skuteczności polskiej dyplomacji to wybór szefa Rady Europy. Rząd od kilku miesięcy prowadzi ofensywę na rzecz Włodzimierza Cimoszewicza. W tej sprawie wszystko będzie już jasne pod koniec września. Ale to dopiero wstęp do najważniejszego unijnego rozdania.
>>>Europejski rajd Cimoszewicza
Dla Polski największe znaczenie ma wybór nowego szefa Komisji Europejskiej. Rząd mocno wspiera Jose Manuela Barroso, licząc, że gdy zostanie on ponownie przewodniczącym KE, dostaniemy dobrą tekę. Ale tę kandydaturę ostatnio osłabiają Francuzi i Niemcy, którzy chcą mieć największy wpływ na komisję. Wybór Barroso już został przesunięty. Wtedy też dopiero zostaną przesądzone teki w komisji.
I właśnie w tym czasie, tydzień . Podobne kilka miesięcy temu odbyły się z Włochami.
- uważa nasz rozmówca z rządu. Inne sprawy to nadzór finansowy, przyszłość Partnerstwa Wschodniego, polityka bezpieczeństwa i obrony, a także polska prezydencja w 2011 r.
czytaj dalej
Jak się dowiadujemy, chwilę później, w grudniu, rząd planuje podobne konsultacje międzyrządowe z Niemcami. Właśnie dopinane są szczegóły.
- podkreśla szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz.
Nim dojdzie do kluczowych personalnych rozstrzygnięć, rząd zabiega o niższe rangą stanowiska w KE. Z naszych informacji wynika, że liczy na to, że w nowej kadencji ci urzędnicy pozostaną.
Na razie .
"Bardzo ważne, żebyśmy mieli takie funkcje. Na średnim szczeblu zarządzającym jest ich wciąż za mało, dlatego traktujemy to priorytetowo" - przyznaje Dowgielewicz. - wtóruje mu szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Andrzej Halicki.
czytaj dalej
p
To są dwie równoległe ścieżki. Traktat jest niezmiernie istotny dla każdego rządu, bo zmienia logikę działania Unii. Niezależnie jednak od tego, czy wejdzie w
życie, czy nie, ważne jest też, wydaje mi się, załatwienie dobrej teki w Komisji Europejskiej dla Janusza Lewandowskiego. To będzie miało wpływ na naszą politykę na najbliższe pięć
lat.
Z naszego punktu widzenia Barroso jest istotny. Jego już znamy, wiemy, jaką ma wizję działania Komisji Europejskiej. Dlatego łatwiej nam pogodzić nasze oczekiwania co do funkcji w komisji z
jego wizją. Jeśli Barroso zostanie jej szefem, nie powinniśmy mieć kłopotu z załatwieniem dobrej teki dla Lewandowskiego. Ale ostatnio cała kalkulacja opierająca się na Barroso została
zakwestionowana. A jeśli do końca nie wiadomo, kto będzie szefem komisji, to trudno prowadzić bardzo daleko idącą grę.
To bardzo pozytywny sygnał. Były niedawno takie konsultacje na szczeblu eksperckim. Z naszego punktu widzenia jest to o tyle istotne, że podczas tych spotkań mamy możliwości do przekonania o
naszym punkcie widzenia.
Na szczęście niewiele, zwłaszcza jeśli chodzi o wewnętrzną politykę unijną. Jeszcze kilka miesięcy temu takim problemem były sprawy gospodarcze. Sarkozy proponował rozwiązania
protekcjonistyczne, mające dać Francuzom możliwość większej ochrony rodzimego przemysłu. My byliśmy temu przeciwni. Teraz dzięki dobrym wynikom gospodarczym Francji ten postulat nie jest tak
istotny.
Tu rzeczywiście mamy inne spojrzenie. Uważamy, że Unia bardziej powinna się zaangażować na Wschodzie, a Francuzi, że na Południu. Potrzebny będzie jakiś kompromis.
*Paweł Zalewski, europoseł PO