Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy w Unii bez wpływu na Rosję

30 września 2009, 23:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Połowiczny sukces polskiej polityki w Europarlamencie. Polscy eurodeputowani zostali szefami w delegacjach do współpracy parlamentarnej z Białorusią i Ukrainą. Pierwszą wzięła PO, a drugą - PiS. "Woleliśmy Rosję zamiast Ukrainy" - przyznaje Jacek Protasiewicz z PO. Ale to się nie udało. Polak nie będzie też rządził w nowej grupie Euro-Nest.

Zgodnie z regulaminem europarlamentu podział tych stanowisk odbywa się według klucza zapewniającego "sprawiedliwą reprezentację państw członkowskich oraz opcji politycznych".

Polscy europosłowie od początku skupili się na uzyskaniu szefostwa delegacji związanych z prowadzeniem polityki wschodniej. Szefem grupy UE - Ukraina został Paweł Kowal z PiS. Na czele delegacji współpracującej z Białorusią stanie Jacek Protasiewicz z PO.

"Okazało się, że my z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów ugraliśmy więcej niż koledzy z PO w Europejskiej Partii Ludowej" - mówi europoseł PiS Ryszard Czarnecki. Jacek Protasiewicz jest zdziwiony takim stawianiem sprawy. "Możemy się licytować. Ale czy PiS ma kogoś tak wysoko postawionego jak szef całego parlamentu?" - pyta retorycznie. I dodaje: "Mieliśmy pierwszeństwo przed PiS, ale zdecydowaliśmy się na Białoruś".

Według Protasiewicza w ciągu pięcioletniej kadencji europarlamentu w Kijowie nie dojdzie do przełomu. "A Białoruś na pewno zdecyduje, czy wraca na kierunek ZBIR-u, czy zwraca się do Europy" - uważa europoseł Platformy, który będzie szefował właśnie tej delegacji.

Mimo to europosłowie PO czują niewielki niedosyt. Platforma miała ochotę na objęcie przewodnictwa także w grupie UE - Rosja. "Moskwa się jednak przestraszyła, że Polacy położą łapę na wszystkim, co związane z polityką wschodnią, i postawili warunek, że na czele musi stanąć socjalista" - opowiada ważny eurodeputowany PO.

czytaj dalej

Nie udało się także objąć przewodnictwa w nowej grupie Euro-Nest. Pomysłodawcą tego projektu był Jacek Saryusz-Wolski z PO. To zgromadzenie obejmie współpracą Ukrainę, Mołdawię, Azerbejdżan, Armenię, Gruzję i Białoruś. Euro-Nest ma być uzupełnieniem programu Partnerstwa Wschodniego. Na czele tej grupy stanął młody bułgarski socjalista Kristian Vigenin. "Niestety, jego poglądy na surowcowe uniezależnienie się od Rosji są znane i dalekie od naszych oczekiwań" - przyznaje jeden z europosłów PiS.

"Nie ma porażki, to tylko forum wymiany dobrych praktyk parlamentarnych" - bagatelizował znaczenie tej delegacji Protasiewicz.

W prezydium tej grupy miało być miejsce dla jednego Polaka. Miał to być Ryszard Czarnecki. Ostatecznie w prezydium zasiądzie dwóch polskich europarlamentarzystów.

Po południu batalię o miejsce w prezydium stoczył Saryusz-Wolski. Z sukcesem. Został wiceszefem, ale ku niezadowoleniu partyjnych kolegów. "Nie dość mu zaszczytów? Wiceszef EPP, szef delegacji PO - PSL we frakcji i szef delegacji UE - NATO" -komentował znany europoseł Platformy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj