Kreml o swoich celach. "Rosja będzie walczyć"
Rosja nie osiągnęła swoich celów i będzie walczyć, dopóki tego nie zrobi - zapowiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w czwartą rocznicę wybuchu wojny w Ukrainie. Dodał, że ewentualne dostawy broni jądrowej do Kijowa zostaną uznane za wspólny atak na Rosję.
Rzecznik Kremla wypowiedział się też o ustaleniach Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej (SVR), która opublikowała komunikat, w którym twierdzi, że Wielka Brytania i Francja mają rozważać przekazanie Ukrainie broni jądrowej lub tzw. "brudnej bomby”. Zachodnie stolice miałyby w ten sposób próbować wpłynąć na przebieg wojny i poprawić pozycję Kijowa w ewentualnych negocjacjach z Rosją.
Informacje o planach Wielkiej Brytanii i Francji dotyczących przekazania broni jądrowej Ukrainie zostaną wzięte pod uwagę podczas spotkań poświęconych rozwiązywaniu konfliktu - stwierdził Pieskow. Dodał, że "podjęcie takich działań przez Paryż i Londyn stanowiłoby rażące naruszenie wszelkich norm i zasad prawa międzynarodowego".
"Putin nie osiągnął swoich celów"
Prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślił dzisiaj, że "Putin nie osiągnął swoich celów, nie złamał narodu ukraińskiego i nie wygrał tej wojny".
We wtorek, 24 lutego, mijają dokładnie cztery lata od momentu, gdy przywódca Rosji Władimir Putin miał zdobyć Kijów w trzy dni; to bardzo wiele mówi o tym, w jaki sposób Ukraina przez cały ten czas walczy – ocenił prezydent Ukrainy.
Prezydent wspomniał, że pierwsze rozmowy ze światowymi przywódcami, na samym początku wojny, odbywały się w małym pokoju w bunkrze przy ulicy Bankowej w Kijowie.
To tutaj rozmawiałem z prezydentem (USA Joe) Bidenem i właśnie tutaj usłyszałem: »Wołodymyrze, istnieje zagrożenie, musi pan pilnie opuścić Ukrainę. Jesteśmy gotowi w tym pomóc«. A ja odpowiedziałem, że potrzebuję broni, a nie taksówki – przypomniał Zełenski.
W pierwszym dniu pełnowymiarowej inwazji wszyscy Ukraińcy odczuwali strach, ale „na jakimś niewidzialnym poziomie wszyscy wiedzieli, że nie mają innej Ukrainy - podkreślił prezydent.
Zełenski zaprasza Trumpa na Ukrainę
Bardzo chciałbym któregoś dnia przyjść tu z prezydentem USA (Donaldem Trumpem). Wiem na pewno: tylko będąc w Ukrainie i widząc na własne oczy nasze życie i naszą walkę, odczuwając (emocje) naszych ludzi i to morze bólu – tylko tak można zrozumieć, o co naprawdę chodzi w tej wojnie. I przez kogo ona została wywołana. Kto jest tu agresorem. Na kogo należy wywierać presję – podkreślił Zełenski.
Ukraiński prezydent podziękował przywódcom państw Europy, USA, Kanady, Japonii i Australii, którzy „wybrali jasną stronę historii – wybrali Ukrainę”.
Zełenski zaznaczył, że „to nie jest uliczna bójka”, lecz „atak chorego państwa na suwerenny kraj”. Podkreślił, że to Putin jest przyczyną rozpoczęcia wojny i przeszkodą w jej zakończeniu. To właśnie Rosję trzeba postawić na swoje miejsce, aby nastał prawdziwy pokój– zaapelował.
Odpowiedź Kremla
Głos w sprawie zabrała także strona rosyjska. Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, poinformował agencję AFP, że Moskwa nie wycofuje się ze swoich zamierzeń. Zapowiedział kontynuację ofensywy do momentu pełnego osiągnięcia założonych planów.