Łukaszenka wyznaczył jasną granicę swoim sąsiadom. Twierdzi, że jego zadaniem jest "ostrzeżenie" Estonii, Łotwy, Litwy oraz Polski. Zapewnił, że Białoruś nie planuje ataku, ale jeśli poczuje zagrożenie dla swojego istnienia, zareaguje natychmiastowo. Boże broń ich przed agresją wobec Białorusi. (...) Wykorzystamy wszystko, co mamy – oświadczył dyktator.
Jak podaje Polsat News za Russia Today, przywódca liczy na ścisłą współpracę z Moskwą. Sugeruje, że połączone siły Białorusi i Rosji przytłoczą każdego agresora.
Łukaszenka o broni nuklearnej
Dyktator odniósł się do kwestii użycia arsenału nuklearnego. Stwierdził, że ewentualna konfrontacja nie oznacza automatycznego ataku atomowego na kraje ościenne. Według niego Mińsk posiada wystarczająco dużo innej broni, aby skutecznie przeciwdziałać zagrożeniom. Łukaszenka ocenił obecną sytuację w Europie jako względnie stabilną – uważa, że Stary Kontynent obecnie nie chce wojny. Zaznaczył jednak, że bez wsparcia USA Europa skazałaby się na porażkę w starciu z rosyjsko-białoruskim sojuszem.
Łukaszenka do Trumpa: Nie rób tego
Znaczną część wywiadu Łukaszenka poświęcił polityce zagranicznej USA. Skomentował zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczące Kuby. Przestrzegł amerykańskiego prezydenta przed radykalnymi krokami wobec Hawany. Zdaniem białoruskiego lidera, Kuba leży zbyt blisko "domu Trumpa", by ryzykować tam destabilizację. Zapowiedział, że w razie problemów Kuba otrzyma dyskretne wsparcie od innych państw. Czy tego potrzebujesz? Nie rób tego – apelował Łukaszenka do prezydenta USA.
Łukaszenka o zmianie układu sił
Białoruski przywódca zwrócił uwagę na ogromną nieprzewidywalność dzisiejszego świata. Twierdzi, że relacje Europy z USA ulegają pogorszeniu, co zmienia układ sił. Według jego opinii państwa takie jak Wenezuela, Nikaragua czy Meksyk coraz lepiej rozumieją naturę Stanów Zjednoczonych i szukają alternatywnych sposobów na budowanie relacji.