Natura zjawiska i jego przyczyny
Najnowsze dane satelitarne pokazują, że zielone formacje, przypominające swoim kształtem błyszczące muszle, rozciągają się na dziesiątki kilometrów. Zjawisko to występuje obecnie równolegle w dwóch kluczowych rejonach: Zatoce Gdańskiej oraz Zatoce Fińskiej.
Za ten stan rzeczy odpowiadają przede wszystkim mikroskopijne organizmy, w tym głównie cyjanobakterie (sinice). Eksperci wskazują na konkretne czynniki, które napędzają ich gwałtowną ekspansję:
- Wysoka temperatura wody - postępujące ocieplenie sprzyja szybszemu rozwojowi fitoplanktonu.
- Warunki pogodowe - słaby wiatr i niewielkie falowanie pozwalają glonom gromadzić się przy powierzchni.
- Nadmiar biogenów - do morza trafiają ogromne ilości składników odżywczych (głównie fosforu), które pochodzą z nawozów sztucznych spłukiwanych z pól uprawnych do rzek.
Bałtyckie "pustynie". Skala problemu jest ogromna
Choć zielone wiry z kosmosu mogą wydawać się fascynujące, ich obecność oznacza śmiertelne zagrożenie dla morskiej fauny. Proces rozkładu tak ogromnej masy glonów drastycznie wyczerpuje zasoby tlenu w wodzie. Prowadzi to do powstawania tzw. martwych stref, w których życie biologiczne całkowicie zamiera.
Według badań naukowców z Uniwersytetu w Turku, obszary beztlenowe w regionie Bałtyku zajmują już blisko 70 tys. km². Aby zobrazować tę skalę, badacze porównują ją do powierzchni 135-krotności obszaru Warszawy.
Specjaliści nie pozostawiają złudzeń. Połączenie globalnego ocieplenia oraz stałego dopływu zanieczyszczeń z rolnictwa sprawia, że podobne zjawiska będą występować coraz częściej. Dla Bałtyku oznacza to nie tylko degradację środowiska, ale również realne ryzyko gwałtownego spadku populacji ryb oraz wymierania innych organizmów morskich.