Dziennik Gazeta Prawana logo

Brytyjczycy dzięki Google widzą UFO

30 marca 2009, 15:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Brytyjczycy nie mogą otrząsnąć się z możliwości, jakie oferuje im Google. Po uruchomieniu usługi Street View, czyli widoku na mapie z poziomu ulicy, posypały się skargi o naruszenie prywatności. Ale usługa ma też plusy. Pozwala zauważyć zjawiska, które zwykle umykają uwadze, jak UFO albo duchy.

Usługa została rozszerzona na Wielką Brytanię w połowie marca. Od razu wzbudziła wiele kontrowersji. Część Brytyjczyków nie widziała większego sensu w idei oglądania na mapie zdjęć z poziomu ulicy, które można obracać o 360 stopni. Innych usługa wystraszyła. Tabloidy na przykład zastanawiały się, . Potem dyskusja nabrała trochę poważniejszych tonów.

Wyłączenia usługi zażądała organizacja . Zebrała ona ponad 200 skarg od internautów, którzy poczuli, że ich prawo do prywatności zostało naruszone. Byli to między innymi ludzie, którzy rozpoznali się na zdjęciach. Google odpowiedział, że każdą sprawę traktuje indywidualnie, rozpatruje natychmiastowo i, jeśli skarga jest zasadna, usuwa zdjęcie.

>>>Byłes w sex-shopie? Poszukaj się w Google'u

Ale okazało się, że nowa usługa Google grozi nawet najświętszym instytucjom. Takim jak na przykład małżeństwo. Na razie nie było takiego przypadku w Wielkiej Brytanii, ale przykład USA pokazuje, że to tylko kwestia czasu.

>>>Google go natchnął, więc namalował wielkiego penisa

Do amerykańskiego sądu trafił wlaśnie . Pewna kobieta dostrzegła bowiem przed domem swojej przyjaciółki samochód męża. Kiedy sprawdziła daty, okazało się, że miał być zupełnie gdzie indziej.

W Wielkiej Brytanii na razie Street View nie rozbija małżeństw, ale służy do dostrzegania rzeczy, których się nie pamięta lub których się nie zauważa. Zdjęcia pewnego młodzieńca, który wymiotuje przed pubem zostało już na jego prośbę usunięte, ale tabloidy znalazły kilka innych ciekawych ujęć.

Portal Anorak donosi na przykład o duchu, którego można dostrzec w Cardiff. Dużo ciekawsze są jednak rewelacje gazety "The Sun". Według niej na jednym ze zdjęć z Wolverley Street w Bethnal Green we wschodnim Londynie dostrzec można .

"Wyraźnie widać dziewięć obiektów lecących w niemal idealnej formacji. Jedynie Red Arrows tak potrafią, ale to na pewno nie oni" - mówi , wskazując na podobieństwo do znanego zespołu akrobacyjnego Royal Air Force.

Nadziwić się także nie mogli mieszkańcy Wolverley Street. "Zastanawiające jest szczególnie to, że lecą w formacji" - mówi "The Sun" 22-letnia Karishma Daswani. - podkreśla zaczepiony przez dziennikarzy 44-latek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj