Nie zrezygnujemy z programu nuklearnego, ale możemy ponegocjować - powiedział prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad. Teheran chce rozważyć propozycje, jakie sześć światowych mocarstw złoży w zamian za rezygnację z programu atomowego. Nie przerwie jednak wzbogacania uranu.
"Mamy prawo do produkcji paliwa jądrowego w celach pokojowych" - oświadczył Ahmadineżad. Tyle że nikt nie kwestionuje tego prawa - opinia światowa obawia się
jednak, że irański program atomowy nie ma nic wspólnego z celami pokojowymi.
Sześć światowych potęg - Chiny, Rosja, Francja, USA, Wielka Brytania i Niemcy - w obawie, że Teheran jest o krok od skonstruowania bomby atomowej, w najbliższych dniach zaproponuje Ahmadineżadowi listę zachęt, które mają przekonać go do rezygnacji ze wzbogacania uranu.
"Jeśli Iran się nie ugnie, czekają go poważne sankcje" - zagroził szef unijnej dyplomacji Javier Solana.
Sześć światowych potęg - Chiny, Rosja, Francja, USA, Wielka Brytania i Niemcy - w obawie, że Teheran jest o krok od skonstruowania bomby atomowej, w najbliższych dniach zaproponuje Ahmadineżadowi listę zachęt, które mają przekonać go do rezygnacji ze wzbogacania uranu.
"Jeśli Iran się nie ugnie, czekają go poważne sankcje" - zagroził szef unijnej dyplomacji Javier Solana.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|