"Kommiersant" ujawnił szczegóły porwania rosyjskich dyplomatów w Bagdadzie. Według gazety, terroryści złapali ich... pod największym sklepem monopolowym.
Pracownicy ambasady złamali wszelkie zasady bezpieczeństwa. Pod żadnym pozorem nie powinni byli opuszczać budynku bez eskorty. Mimo to zrobili po swojemu. Wzięli
samochód i na chwilkę wyskoczyli do sklepu. Po wódkę.
Lekceważenie zasad okazało się śmiertelne. Terroryści dopadli ich pod sklepem, pobili i porwali. Potem domagali się od Rosji wycofania wojsk z Czeczenii. Gdy Moskwa nie ugięła się pod żądaniami terrorystów, ci ścięli zakładników.
Rosjanie za zbrodnię winią... Amerykanów. Twierdzą, że ci nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa zagranicznym dyplomatom w Iraku.
Lekceważenie zasad okazało się śmiertelne. Terroryści dopadli ich pod sklepem, pobili i porwali. Potem domagali się od Rosji wycofania wojsk z Czeczenii. Gdy Moskwa nie ugięła się pod żądaniami terrorystów, ci ścięli zakładników.
Rosjanie za zbrodnię winią... Amerykanów. Twierdzą, że ci nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa zagranicznym dyplomatom w Iraku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|