Musi się udać! Agencja kosmiczna NASA uznała, że wyciek paliwa nie jest aż tak groźny, jak się wydawało i wahadłowiec Discovery powinien wylądować bez przeszkód. Wciąż jednak nie jest pewne, czy odpadająca przy starcie pianka nie uszkodziła promu i czy nie spłonie on w atmosferze, tak jak Columbia. Dlatego o 9.14 rano na Florydzie (po trzeciej po południu w Polsce) cały świat wstrzyma oddech...
Specjaliści z NASA uznali, że wyciek jest drobny i paliwo ucieka z promu w zbyt wolnym tempie, by doprowadzić do pożaru maszyny. Astronauci i tak zresztą nie mieli
szansy, by naprawić tę awarię w kosmosie. Ale im mniej paliwa w zbiornikach, tym trudniejsze będzie lądowanie. Dlatego nie było na co czekać.
Nie jest pewne, czy osłona termiczna wytrzyma. Jeśli została mocno uszkodzona przy starcie, to rozgrzane powietrze przy wchodzeniu promu w atmosferę może spalić pojazd.
Prom wyląduje w Centrum Kosmicznym Kennedy'ego na Florydzie po 9 rano czasu miejscowego. Meteorolodzy twierdzą, że wtedy na Florydzie będzie piękna pogoda. Przynajmniej aura nie powinna więc przysporzyć dodatkowych problemów Discovery.
Nie jest pewne, czy osłona termiczna wytrzyma. Jeśli została mocno uszkodzona przy starcie, to rozgrzane powietrze przy wchodzeniu promu w atmosferę może spalić pojazd.
Prom wyląduje w Centrum Kosmicznym Kennedy'ego na Florydzie po 9 rano czasu miejscowego. Meteorolodzy twierdzą, że wtedy na Florydzie będzie piękna pogoda. Przynajmniej aura nie powinna więc przysporzyć dodatkowych problemów Discovery.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|