Japońska tłumaczka dorobiła się na Harrym Potterze fortuny. Teraz ściga ją japoński sąd. Biedaczka zapomniała o zapłaceniu podatku. A fiskusowi chodzi - bagatela - o 700 mln jenów, czyli... 18,5 mln zł. Tyle jej się nazbierało w trzy lata.
Yuko Matsuoka upiera się, że podatku nie zapłaci. Przynajmniej nie w Japonii. Zarzeka się, że od lat mieszka w Szwajcarii, więc japońskiemu fiskusowi wara od jej zarobków. Stara się nawet o to, żeby szwajcarski rząd potwierdził jej stały pobyt.
Japoński sąd jednak nie chce słuchać jej tłumaczeń. Twierdzi, że Matsuoka przeprowadziła się dopiero w 2002 roku, więc jeszcze przez trzy lata - od 1999 roku - zarabiała w Japonii. I właśnie za te trzy lata chce zwrotu podatku. O nic więcej Japończykom nie chodzi. Gdyby się jednak uparli, mogłoby być o wiele więcej. W sumie, na tłumaczeniach książek o małym czarodzieju przez siedem lat zarobiła 3,5 mln jenów. Czyli... 93 mln zł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl