Skandale męskiej części brytyjskiej rodziny królewskiej czy wyczyny playboya z Monako - księcia Alberta są już nudne. Znacznie barwniej na tym tle wypadają młodzi następcy tronu z Afryki i państw arabskich.
Najmłodszy na świecie oficjalnie panujący monarcha, 38-letni król Mswati III z Suazi, za równowartość rocznego budżetu całego kraju kupił dla siebie samolot odrzutowy. Młody władca zawsze dość liberalne podchodził do sprawy rytuału zdobywania żony. Ostatnio poślubił, po raz trzynasty, liczącą 17 lat dziewczynę. Przy czym wybór był trudny, bo na specjalną uroczystość "tańca trzcin" siłą sprowadzono przed oblicze panującego 50 tysięcy dziewic.
Zaś przyszły władca Tonga, książę Fatafehi Tu'ipelehake, narobił kłopotów swojemu ojcu królowi Tupou IV, bo nielegalnie sprzedawał tongijskie paszporty chińskim imigrantom.
W finansowe kłopoty popadł nawet brat miliardera, sułtana Brunei Hassanala, książę Jefri Bolkiah. Na przyjemnościach, złych inwestycjach i defraudacji, stracił setki milionów dolarów. Brat-król nie miał innego wyjścia i część majątku młodego hulaki sprzedał na aukcji. Pod młotek poszedł 50-metrowy jacht o swojskiej nazwie "Cycki" wraz z dwoma szalupami, "Sutkiem 1" i "Sutkiem 2".
Źródłem skrajnych kłopotów okazał się książę Dipendra, syn króla Birendry. Złość po ojcowskim zakazie poślubienia wieloletniej kochanki wyładował na całej rodzinie. Kilkoma magazynkami naboi do pistoletu maszynowego. Rzezi w pałacu w 2001 roku z nepalskiej rodziny królewskiej nie przeżył prawie nikt.