Dziennik Gazeta Prawana logo

Kult Hezbollahu dotarł do Syrii w formie pamiątek

13 października 2007, 16:51
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Pieśni Hezbollahu na dyskotece. Niemożliwe? A jednak. W głównym nocnym klubie w Damaszku (stolica Syrii) przy takich melodiach bawią się młodzi Syryjczycy. Dlaczego tam? Bo Syria gorąco wspiera każdego, kto walczy z Izraelem - krajem znienawidzonym w świecie arabskim.

Na ulicznych straganach dużym wzięciem cieszą się breloczki z podobizną szejka Hasana Nasrallaha, przywódcy Hezbollahu. Tak samo zresztą jak koszulki, bluzy i flagi z symbolami Hezbollahu. A najlepiej idą po udanych atakach Libanu na wojska izraelskie.

Żółto-zielone flagi można znaleźć wszędzie. Nawet na budynkach i pojazdach rządowych (np. motocyklach policyjnych), a także w szpitalach! Bo pamiątki kupują wszyscy: niezależnie od płci, wieku, a nawet religii. Setki chrześcijan codziennie modlą się o zdrowie dla Nasrallaha. Dla Syryjczyków to nie terrorysta, a bohater, który już raz pomógł Libanowi pozbyć się Żydów. W 2000 roku izraelska armia wyszła z południowego Libanu, który wcześniej okupowała przez kilka lat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj