Co najmniej cztery osoby zginęły w nawałnicy, która przeszła nad stolicą Węgier. Trzysta jest rannych. Na Dunaju zderzyło się kilka statków. Żywioł uderzył, gdy na bulwarach, mostach, placach i ulicach Budapesztu zebrało się półtora miliona świętujących. Przyszli na pokaz sztucznych ogni w dniu Świętego Stefana.
W mieście zapanował chaos, a ludzi ogarnęła panika. W ulewnym deszczu, wśród piorunów, pogubiły się całe rodziny. Policja pomaga rodzicom odnaleźć zagubione dzieci. Centrum miasta jest zamknięte, nie kursują tramwaje i autobusy. Cały czas jeszcze karetki zwożą rannych do szpitali.
Wicher z prędkością ponad 100 kilometrów na godzinę łamał drzewa, zrywał dachy, instalacje, przewody. Woda zalała jedną z głównych arterii miasta, ulicę Lajosa Kossutha. Ucierpiały zabytkowe budynki Zamku Budapesztenskiego, w tym Pałac Sandora, siedziba prezydenta Węgier.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|