To dopiero jest prawdziwy rekord. Zwłaszcza że nasi bratankowie nie piją wódki czy piwa. Oni zalewają się winem. Butelka kosztuje grosze i to nie żadnego "patykiem pisanego", a porządnego napoju z winogron. Nie ma też żadnych ograniczeń w piciu. Tam można raczyć się winem wszędzie - na ulicach, w parkach czy nad rzeką. Aby tylko nie wszczynać burd.
A rząd kombinuje, jak plagę alkoholizmu powstrzymać. Ministrowie chcą wprowadzić koncesje na sprzedaż alkoholu, tak by nie można było go kupić w byle kiosku z gazetami. Chcą też podnieść podatki, by wino było droższe. Inaczej Węgry zamienią się w kraj alkoholików.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
