To dopiero prawdziwi policjanci. Tak bardzo bali się zgubić śledzony samochód, że siedzieli mu prawie na zderzaku. Wystarczyło jedno ostrzejsze hamowanie, a doszło do stłuczki i cały misterny plan trafił szlag.
Policjanci z Aszkelonu śledzili mężczyznę, którego podejrzewali, że jest lokalnym szefem mafii. Przez 24 godziny na dobę jeździli za nim, robili mu zdjęcia. Jeden z policjantów przysiągł, że dopadnie bandytę. Całymi dniami obserwował gangstera. Aż wreszcie był tak zmęczony, że nie wyhamował i wjechał podejrzanemu w bagażnik.
Teraz przynajmniej policja nie ma problemu z obserwacją gangstera. Został lekko ranny w wypadku i leczy się w domu. Na pewno nie trzeba więc będzie za nim jeździć...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|