20-letni Libańczyk, który wraz z drugim terrorystą próbował wysadzić pociągi w Dortmundzie i Koblencji, oddał się w ręce libańskiej policji. Był poszukiwany na całym świecie, bo zamach mógł zabić kilkaset osób. Pozostawione w wagonach bomby nie eksplodowały, bo nie zadziałały zapalniki.
Drugi z zamachowców trafił do niemieckiego aresztu w niedzielę. Został złapany dzięki rozwieszonym w całych Niemczech plakatach z twarzami zamachowców. Obu zarejestrowały kamery umieszczone na dworcu, na którym terroryści podłożyli bomby.
Niemieccy policjanci są pewni, że tragedia nie wydarzyła się tylko cudem. "Gdyby ładunki eksplodowały, doszłoby do krwawej jatki" - mówią specjaliści od zwalczania terroryzmu.
Niemieccy śledczy uważają, że w zorganizowanie zamachu zaangażowanych było więcej osób. Trwają więc poszukiwania kolejnych terrorystów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|