Najpierw auto wypatroszono ze świateł i mało szlachetnych fabrycznych obić kabiny. Potem ręcznie pokryto je płatkami 22-karatowego złota o grubości folii do kanapek. Na koniec całość
została misternie wypolerowana. Auta nie zabezpieczono bezbarwnym lakierem. Niezwykłe jest też to, że szlachetny kruszec zdobi - prócz ponad czterometrowej karoserii -
również felgi i elementy wnętrza.
Całość wykonali w miesiąc specjaliści z firmy Jubilersk Schmuckwelten.
W świat wyjedzie jeszcze dziewięć takich cacek ze znaczkiem Porsche. Właśnie tylu bogatych miłośników szybkiej jazdy złożyło już zamówienia na ozłocony
samochód. Zarówno ceny wozów, jak i personalia ekscentryków, nie są znane.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
