Łukasz Litewka podróżował rowerem z Sosnowca w stronę Dąbrowy Górniczej. Jechał rzadko uczęszczaną ulicą Kazimierską. Z naprzeciwka nadjeżdżał samochód marki Mitsubishi. W pewnym momencie 57-letni kierowca nagle zjechał na przeciwległy pas i z ogromną siłą uderzył w rowerzystę.
Uderzenie odrzuciło rower na kilka metrów, a poseł upadł na pobocze. Mimo szybkiej reakcji innych kierowców, którzy wezwali służby, życia 36-latka nie udało się uratować. Łukasz Litewka zmarł na miejscu.
Kierowca twierdzi, że "nic nie pamięta"
Sprawcą wypadku jest mieszkaniec Sosnowca. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdziło badanie alkomatem. Śledczy pobrali mu jednak krew do dalszych badań laboratoryjnych. Jak podaje "Fakt", kierowca ocknął się dopiero w momencie przyjazdu ratowników i twierdzi, że nie pamięta samego momentu zderzenia.
Aspirant sztabowy Adam Jachimczak ze śląskiej policji przekazał, że wstępne ustalenia wskazują na zaśnięcie lub nagłą utratę przytomności przez 57-latka. Policja zatrzymała kierowcę, a prokuratura zabezpieczyła wszystkie ślady na miejscu zdarzenia.
Tragedia na dziurawej drodze
Miejsce wypadku to odcinek otoczony lasem, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 60 km/h. Droga jest w fatalnym stanie – pełna dziur i pozbawiona ścieżki rowerowej. Zaraz przy jezdni znajduje się rów. Lokalni mieszkańcy od dawna nazywali tę trasę skrajnie niebezpieczną. Zaledwie tydzień przed tragedią lokalna telewizja wyemitowała materiał o opłakanym stanie ul. Kazimierskiej. Miasto planowało wydać 5 mln zł na jej remont.
Polska zapamięta go jako "posła od piesków"
Łukasz Litewka był postacią wyjątkową na polskiej scenie politycznej. Zamiast tradycyjnej kampanii, na swoich plakatach wyborczych umieszczał zdjęcia psów ze schroniska, szukając im nowych domów. Jego fundacja #TeamLitewka uratowała tysiące zwierząt i wsparła leczenie wielu dzieci. Poseł przygotowywał się właśnie do drugiej edycji festiwalu "Zwierzogranie", która miała odbyć się 14 czerwca w Sosnowcu.