To miał być sielankowy wieczór. Sąsiedzi spotkali się na kolacji. Na nieszczęście dzieci gospodarzy okazały się niesforne. W przypływie dziecinnego rozpasania połamały okulary żony sąsiada.
Ten poważnie się wkurzył. Najpierw zabrał żonę do domu. Po chwili połamane okulary wrzucił przez okno do domu sąsiadów i zażądał naprawy. Gdy ci powiedzieli, że oddadzą je na drugi dzień naprawione, ten czmychnął do garażu. Po mniej więcej godzinie pod oknem sąsiadów powiesił dziwne urządzenie.
Gdy sąsiedzi zobaczyli, co to jest, wpadli w panikę. Okazało się, że to kanister z benzyną z prymitywnym zapalnikiem w postaci petardy. To mogło wybuchnąć w każdej chwili!
Na szczęście szybko zjawili się policyjni saperzy i rozmontowali niebezpieczny prezent. Póki co sąsiad-bombiarz dzięki kaucji w wysokości 50 tys. dolarów może zostać w domu. Ale na tym się pewnie nie skończy, bo w najbliższy piątek musi przyjść do sądu. A ten, za spowodowanie śmiertelnego niebezpieczeństwa, może go wsadzić na długo za kratki.