Dzielny 81-latek z dziurawym płucem, pokonując niesamowity ból, dopłynął do brzegu i wezwał pomoc. Lekarze znaleźli go półprzytomnego w kałuży krwi, ale na tyle szybko, by uratować mu życie.

Potrzebna była natychmiastowa operacja, bo trujące ostrze zaczęło wbijać się coraz głębiej w ciało mężczyzny. Przeszyło na wylot płuco i wbiło się już w lewą komorę serca.

Całe szczęście, że kolec nie przesunął się dalej i zakorkował otwór jaki sam zrobił. Kolec udało się usunąć i mężczyzna dochodzi do siebie w szpitalu. Miał ogromnie dużo szczęścia, bo Steve Irwin, o połowę młodszy facet, dźgnięty takim samym kolcem, zmarł już po chwili...