Choć w Stanach Zjednoczonych mieszka siedem milionów muzułmanów, społeczność ta nie ma swojego przedstawiciela w Kongresie.
Demokratyczny kandydat z Minnesoty Keith Ellison ma szansę stać się pierwszym kongresmanem, który złoży przysięgę nie na Biblię, lecz na Koran. Jego kandydatura w wypadającym 7 listopada
głosowaniu wzbudza jednak spore kontrowersje, bo po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r. antyislamskie nastroje wśród Amerykanów są nadal silne.
Na siedem milionów wyznawców islamu tylko 400 tys. posiada prawo do głosowania. Choć to niewielka grupa, warto zabiegać o jej poparcie. Według danych publikowanych przez Radę Stosunków
Amerykańsko-Islamskich (CAIR), w większości są to osoby mające duże wpływy w swoich społecznościach: dwie trzecie posiada wyższe wykształcenie, prawie połowa należy do klasy średniej,
prawie trzy czwarte pozostaje w związkach małżeńskich - zauważa DZIENNIK.
Muzułmański głos na Kapitolu może okazać się znaczący, bo ich liczba w USA systematycznie rośnie. Wyznawców islamu, głównie przez nawrócenie z innych religii, przybywa w tempie sześciu
procent rocznie. Jeżeli trend się utrzyma, w 2010 roku islam stanie się drugim po chrześcijaństwie wyznaniem w Ameryce Północnej, a judaizm spadnie na trzecią pozycję.