Zmarła na atak serca, gdy odwiedziła grób zmarłego przed rokiem męża. I jakby nie było - także swój własny. Na grobowej płycie było już bowiem wygrawerowane jej imię i nazwisko. Brakowało tylko daty zgonu.
65-letnia wdowa nie chciała już żyć bez męża. Cały rok od jego śmierci poświęciła więc na przygotowanie własnego pogrzebu. Pamiętała nawet o tym, by ustalić, jaką muzykę będą grać nad jej trumną w kościele.
Gazeta "De Telegraaf" doniosła, że w torebce zmarłej znaleziono testament i polecenie, gdzie i jak ma się odbyć jej pogrzeb. Prawdopodobnie zapobiegawczo wzięła je ze sobą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl