Raymond Lee Oyler rozpętał w Kalifornii prawdziwe piekło. Pożar, który wywołał, strawił tysiące hektarów lasu, a w akcji ratunkowej zginęło pięciu strażaków. Teraz prokurator chce dla niego kary śmierci.
Podpalacz jest oskarżony o zabicie pięciu strażaków i dziesięć podpaleń. Za to w Kalifornii można trafić do komory gazowej albo dostać śmiertelny zastrzyk. Jednak jeśli sędzia będzie wyrozumiały, to Oyler spędzi resztę życia za kratkami. Bez nawet najmniejszej możliwości wyjścia na wolność.
Pożary w Południowej Kalifornii były najtragiczniejsze od kilkunastu lat. Oyler podpalał lasy od czerwca. Wreszcie wpadł w ręce policji. Funkcjonariusze podejrzewają, że ten maniakalny podpalacz szykował się do kolejnych szaleństw. Na szczęście teraz nikomu już nie zagrozi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|