Pomysłowy konstruktor z Petersburga zbudował sobie łódź podwodną. W sumie nic wielkiego - dwie i pół tony, pięć metrów na metr dwadzieścia - ale za to jakie widoki! Oceany stoją otworem...
Na razie podbił Zatokę Fińską i jezioro koło Sankt Petersburga, ale planuje już kolejne podróże. Po 20 latach spędzonych w warsztacie Michaił Puchkow ma ochotę zmierzyć się z prawdziwymi żywiołami, jak Atlantyckie sztormy i kra na morzu Barentsa.
W końcu, jeżeli pływają tam atomowe kolosy rosyjskiej marynarki, on ma takie samo prawo. Sprawny silnik i elektroniczna nawigacja poprowadzą go na koniec świata...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|