Co więcej, zdaniem Ioana Talpesa, szefa wywiadu zagranicznego w latach 1992-1997, politycy wyzwolonego już państwa utrzymywali kontakty z oficerami nowych służb lub z rezerwistami Securitate i wykonywali zadania, które im zlecano.
"Znałem polityków, którzy współpracowali z Securitate przed 1989 r. i których zaangażowano do współpracy również po obaleniu Ceausescu" - mówi w rozmowie z gazetą "Romania Libera" Talpes. Dodaje, że dla niego nie do zaakceptowania jest fakt działania w demokratycznym państwie polityków, którzy za swoimi plecami mają oficerów tajnych służb. "Oni są niebezpieczni, bo w parlamencie głosują tak, jak każą im służby" - uważa Talpes.
Były szef wywiadu niepodległej Rumunii ujawnił te sensacje zaledwie kilka dni po tym, jak były major Securitate i szef komunistycznego wywiadu zagranicznego - major Liviu Turcu - oskarżył kilkunastu polityków (w tym dwóch byłych premierów - Radu Vasile i Adriana Nastase), o współpracę z komunistyczną bezpieką. Wśród zdekonspirowanych znalazł się również kandydat na komisarza Unii Europejskiej z ramienia Rumunii - Varujan Vosganian.
Po tym jak Turcu ujawnił jego agenturalną przeszłość, Bruksela dała delikatnie do zrozumienia, że woli inną kandydaturę - pisze DZIENNIK.