Filipińscy celnicy pewnie nie zwróciliby uwagi na walizeczkę Enrique Castillo, gdyby nie to, że zaczęła skakać. Okazało się, że były w niej trzy żywe krokodyle!
Nikt nie wie jakim cudem Castillo przewiózł trzy żywe zwierzaki z Wietnamu, przez Singapur na Filipiny. Przecież to kawał drogi! Ale w końcu wszystko się wydało. Władze podejrzewają, że gady dostały zastrzyk usypiający ...tyle tylko, że specyfik za wcześnie przestał działać. Gdy ktoś wcześniej go pytał, co wiezie w swej torbie, mówił, że ...ryby.
A teraz Filipińczyk ma same problemy. Nie dość, że odpowie za przemyt chronionych zwierząt, to jeszcze prokurator ściga go za narażenie życia pasażerów. Bo półmetrowy krokodyl może człowieka dotkliwie pogryźć. Aż strach pomyśleć co by się stało, gdyby zwierzęta obudziły się w samolocie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|