Jeszcze pięć lat temu takie zapowiedzi traktowano jako czcze przechwałki, ale po szokującym awansie Le Pena do drugiej tury wyborów w 2002 roku nikt go już nikt nie lekceważy.
78-letni polityk jeszcze nigdy nie cieszył się tak dużym poparciem jak obecnie - czytamy w DZIENNIKU. Według ostatniego sondażu instytutu IFOP dla "Le Monde", na przywódcę Frontu Narodowego zamierza głosować 18 proc. Francuzów. To mu daje bezpieczne trzecie miejsce tuż za faworytami wyścigu: Nicolasem Sarkozym i Segolene Royal.
Popularność Le Pena, od lat domagającego się ograniczenia napływu uchodźców spoza Europy oraz deportowania nielegalnie przebywających we Francji obcokrajowców, wywindowały wydarzenia sprzed roku, gdy młodzież z rodzin imigrantów wywołała trwające wiele dni zamieszki, podpalając samochody i demolując sklepy. Zajścia uświadomiły wielu Francuzom, że polityka imigracyjna dotychczasowych władz okazała się fiaskiem, bo przybysze w ogóle nie integrują się z francuskim społeczeństwem i odrzucają jego wartości. A Le Pen na tych niepokojach z powodzeniem korzysta.