W gorącym słońcu Toskanii Berlusconi zachowywał się tak jak zwykle. Wrzeszczał do słuchaczy, ostro gestykulując. Aż nagle zbladł i wpadł pod mównicę. Na szczęście po chwili odzyskał przytomność, a jego zwolennicy mogli odetchnąć z ulgą. Bo to było tylko krótkie omdlenie.
A złośliwi krytycy byłego premiera dodają, że Berlusconi mógłby wreszcie nauczyć się przemawiać. Bo to w końcu chodzi o to, by słuchacze słabli z wrażenia po porywających słowach przemawiającego. A nie na odwrót.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
