Incydent w Bielsku-Białej
W niedzielę pochodzące z Ukrainy nastolatki zostały zaatakowane słownie w miejskim autobusie w Bielsku-Białej. Sprawca, 54-letni mężczyzna, zwracał się do nich w sposób agresywny i pełen wulgaryzmów. Na krzyki zareagował kierowca autobusu, a także jedna z pasażerek. W poniedziałek mężczyzna został zatrzymany przez policję; we wtorek usłyszał zarzuty znieważenia trzech Ukrainek, w tym dwóch jedenastolatek, a także naruszenia nietykalności cielesnej jednej z nich.
We wtorkowym nagraniu w mediach społecznościowych Bodnar zaznaczył, że istnieją pewne zasady, które stanowią fundament każdego demokratycznego społeczeństwa. Nikt nie ma prawa poniżać, zastraszać ani okazywać agresji wobec drugiego człowieka, a gdy agresja wymierzona jest w dziecko, zostają przekroczone wszelkie granice - powiedział.
Ambasador Ukrainy dziękuję Polakom
Jego zdaniem zdarzenie, do którego doszło w bielskim autobusie, jest historią o człowieczeństwie, empatii i zdrowej reakcji społeczeństwa. - Kiedy jedna z pasażerek stanęła w obronie ukraińskiej dziewczynki, zrobiła coś więcej, niż tylko zareagowała. Pokazała temu dziecku, że nie jest ono samo.(...) Kiedy kierowca autobusu usłyszał krzyki i natychmiast podjął interwencję, a następnie na najbliższym przystanku wyprosił agresywnego pasażera z autobusu, pokazał, że odpowiedzialność ma realny wymiar - stanął w obronie dziecka - zaznaczył ambasador Ukrainy w Polsce. Jednocześnie podziękował wszystkim Polakom, którzy nie pozostają obojętni, są gotowi stanąć w obronie drugiego człowieka, niezależnie od jego narodowości i nie milczą, gdy krzywdzony jest słabszy.
Bodnar podziękował też polskim władzom, działaczom politycznym i społecznym "za ich jednoznaczne stanowisko wobec wszelkich przejawów nienawiści”. Złożył też wyrazy uznania dla polskiej policji, organów ścigania i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji za szybką i profesjonalną reakcję.
Sprawcą ataku na Ukrainki był kierowca MZK, który od dłuższego czasu przebywał na zwolnieniu chorobowym. Po incydencie bielski przewoźnik zakończył z nim współpracę. Mężczyzna usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa z artykułu 257 Kodeksu karnego, czyli znieważenia z powodu przynależności narodowej trzech obywatelek Ukrainy, w tym dwóch małoletnich, i naruszenia nietykalności cielesnej jednej z nich. Grozi za to kara do trzech lat więzienia.
Prokuratura podała, że osoba dorosła, która jest poszkodowana w sprawie, nie ma związku z dziewczynkami.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.
