"Jeżeli te dane są dokładne, to irackie źródła finansowania terrorystów i rebeliantów są wystarczające i nie muszą oni korzystać z pomocy z zagranicy" - czytamy w ujawnionym przez "New York Times" tekście, którego przygotowaniem kierował Juan Zula, jeden z prezydenckich doradców ds. walki z terroryzmem.
Ustalono, że rebelianci czerpią największe zyski ze sprzedaży szmuglowanej ropy. Irak, choć posiada ogromne złoża czarnego złota, nadal nie zdołał odbudować nawet połowy szybów zniszczonych podczas dwóch wojen i musi ropę importować. Od kilku lat sprzedają ją Bagdadowi sąsiedzi po preferencyjnych cenach.
Mechanizm działania rebeliantów jest bardzo prosty: dzięki współpracy ze skorumpowanymi urzędnikami przechwytują oni tanią ropę, wywożą z kraju i sprzedają po cenach zbliżonych do rynkowych, a więc zdecydowanie wyższych. Iracki minister ds. wydobycia oszacował ostatnio, że w ten sposób rozpływa się nawet jedna trzecia sprowadzanego surowca. Z raportu wynika, że rebelianci zarabiają na tym co najmniej 100-150 mln dol. rocznie.