Albrecht żąda, żeby władze ogrodu zoologicznego jak najszybciej wstrzyknęły Knutowi truciznę. "Karmienie go przez ludzi to naruszanie prawa o ochronie zwierząt. Trzeba go zabić" - nawołuje ekolog. Jak twierdzi, karmiony przez ludzi miś nie poradzi sobie na wybiegu z innymi zwierzętami. A gdyby chciano go wypuścić, to nie poradzi sobie na wolności.
Dyrekcja zoo i berlińscy politycy są jednak przeciwni, by tego radosnego zwierzaka zamordować. "Zabijanie zwierzaka nie ma nic wspólnego z ochroną" - złości się Wolfgang Apel, szef Niemieckiej Federacji Obrońców Zwierząt. Opiekunowie Knuta nie mogą zaś zrozumieć, skąd wziął się pomysł zabicia ich ulubieńca.
"To słodki zwierzak, przychodzi, gdy go wołamy, śpi ze swoim pluszowym zwierzaczkiem" - mówi Kuehne Ragner, biolog z zoo. Dlatego Knut najpewniej dożyje w berlińskim zoo spokojnej starości.