Trzymiesięczne maleństwo uruchomiło bramki bezpieczeństwa na lotnisku w Duesseldorfie. Celnicy aż złapali się za głowę, gdy odkryli, że niemowlak miał ukryte w pieluchach 100 tys. euro (ok. 400 tys. zł).
Niemieccy celnicy zaniepokojeni wyjącymi bramkami natychmiast podbiegli do dziecka. Wtedy między pieluchami, a ubrankiem bobasa zobaczyli owinięte w folię banknoty.
Okazało się, że dziecko wraz z 28-letnią matką leci do Kosowa. Pieniądze pochodziły z firmy-bankruta, która należała do rodziny kobiety.
Matka zdecydowała się na przemyt w pieluchach, bo niemieckie prawo przy wyjeździe z kraju każe ujawnić kwotę większą niż 15 tys. euro. Pewnie by jej się udało, gdyby nie to, że - nie wiedzieć czemu - pieniądze owinęła w... folię aluminiową, która zaalarmowała celników.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl