Chwile grozy na pokładzie, chwile grozy w bazie izraelskiego lotnictwa. Amerykański boeing 777, który wleciał nad Izrael, nie odpowiadał na wezwania kontroli naziemnej. Izraelczycy bali się, że to zamach. Wysłali myśliwce, gotowe do zestrzelenia maszyny.
Przez kilkanaście minut pasażerowie w panice próbowali odgadnąć, co się dzieje. Czy wojskowe maszyny chcą ich zestrzelić, czy też terroryści właśnie porywają samolot? Wydawało się to możliwe, bo eskortowany przez odrzutowce boeing nagle skręcił w kierunku Morza Śródziemnego.
Izraelczycy byli bardzo bliscy podjęcia decyzji o zestrzeleniu maszyny, kiedy pilot boeinga wreszcie skontaktował się z izraelską kontrolą lotu. Wtedy myśliwce zawróciły do bazy. Boeingowi natomiast pozwolono wylądować na lotnisku w Tel Awiwie. Mimo wszystko izraelskie władze wszczęły śledztwo w sprawie incydentu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|