Nurkowanie bez tlenu było pasją Loica Leferma. Aż pięć razy pobił rekord świata. W czerwcu chciał to zrobić szósty raz. Ale jego pasja okazała się zabójcza. Francuz utonął na treningu. Zablokowała się lina, dzięki której miał wyjść na powierzchnię.
Sport, który kochał, nazywa się no limits (ang. bez granic). Zasady są proste. Nurek bez sprzętu schodzi pod wodę jak najgłębiej. Podczas nurkowania ma tylko jednego przeciwnika - wysokie ciśnienie, jakie panuje na dużych głębokościach.
To bardzo niebezpieczne hobby nawet dla tak doświadczonego nurka, jakim był Francuz. Nawet najdrobniejszy defekt sprzętu albo ludzki błąd może spowodować śmierć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|