Dziennik Gazeta Prawana logo

Przeżyła strzelaninę, bo udawała martwą

13 października 2007, 14:19
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Widziałam, jak kule szatkują ciała moich kolegów" - opowiada Erin Sheehan, jedna z czterech osób, które wyszły cało z lekcji niemieckiego, przerwanej przez mordercę studentów z Virginia Tech. W sali 207 jednego z budynków uczelni z rąk szaleńca zginęła większość z 25 uczących się tam zazwyczaj studentów.

"Wszędzie była krew, ludzie w klasie byli nieprzytomni - nie wiem, czy z bólu, czy z powodu szoku. Tylko naszej czwórce udało się wyjść, bo reszta albo była martwa, albo nieprzytomna" - opowiada Erin.

"Wyglądał na zwyczajnego chłopaka. Azjata ubrany jak harcerzyk. Miał na sobie kamizelkę - może na amunicję..." - Erin opisuje mordercę. Przypomina sobie, że zajrzał do ich klasy dwa razy - jakby kogoś szukał. "Potem z korytarza słychać było coś, jakby dźwięk wiertła. Ktoś powiedział, że to mogą być strzay" - opowiada studentka.

Chwilę później chłopak wszedł do ich sali po raz trzeci. Ale już się nie cofnął. Podniósł broń i zaczął strzelać...

"Mój profesor, Herr Bishop - nie wiem, czy on żyje" - martwiła się Erin. Jej obawy były uzasadnione. Nazwisko profesora znalazło się na liście osób zabitych przez szaleńca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj