Chciał kilkanaście saszetek sosu chili. Gdy szef restauracji w Miami próbował mu wytłumaczyć, że tyle nie dostanie, klient wyciągnął pistolet i zaczął strzelać. Na szczęście nikt nie zginął.
Rozwścieczony mężczyzna kilkakrotnie trafił kierownika restauracji w ramię. Potem wybiegł z lokalu, wskoczył do samochodu i uciekł, zanim przyjechała policja.
Pracownicy restauracji opowiadają, że od początku klient zachowywał się dziwnie. Najpierw awanturował się, że chce dziesięć saszetek sosu. Choć przepisy restauracji pozwalają dawać klientom tylko trzy torebki, pracownicy wręczyli mu tyle, ile chciał. Jednak klient żądał więcej i więcej.
Wreszcie wyszedł do niego kierownik lokalu. Wtedy padły strzały. Furiata wciąż poszukuje policja.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|