Australijska policja robiła, co mogła, by zatrzymać szaleńca, który opancerzonym transporterem szalał po przedmieściach Sydney. Niszczył wszystko na swojej drodze. Wreszcie udało się pirata zatrzymać. Na szczęście nikogo nie ranił.
45-letni Australijczyk ukradł transporter z garażu kolekcjonera. Potem poczuł się jak Grigorij z "Pancernych". Nikt i nic nie mogło stanąć na drodze jego stalowego kolosa. Nie patrzył, czy zmieści się w zakręcie, czy coś przewróci. Stratował budki telefoniczne, maszty telefonii komórkowej i transformatory.
Policja nie wiedziała, jak go zatrzymać. Mundurowi chcieli nawet wezwać żołnierzy z bronią przeciwpancerną, gdy wreszcie szaleniec popełnił błąd. Uderzył w maszt telefonii komórkowej i zablokował transporter. Wtedy funkcjonariusze wywlekli go z maszyny.
Grozi mu kilka lat więzienia za piractwo drogowe i posiadanie narkotyków. Bo kiedy przetrzepali jego kieszenie, stało się jasne, dlaczego jechał jak wariat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|